Niepokorny Max Berg

Oficjalne przekazy pomijają ważną cechę charakteru Berga, która z pewnością miała wpływ na jego architekturę. Niepokorność doprowadziła go na sam szczyt kariery zawodowej. Dodatkowo fakt, że w czasie wojny był snajperem, stawia go w nieco innym świetle. Być może właśnie to wpłynęło na wytrwałość i cierpliwość Maksa Berga w dążeniu do  celu.

Spryt, cierpliwość i determinacja

W 1910 r. Max Berg wziął udział w konkursie na przebudowę Berlina. Było to jego pierwsze wyzwanie związane z urbanistyką. Berg proponował rozdzielenie miasta na trzy zasadnicze strefy służące do mieszkania, pracy oraz kultury, reprezentacji i administracji państwowej. Te zasady tworzenia miasta zostały powielone podczas opracowywania koncepcji nowego układu przestrzennego dla Wrocławia.

Bezkompromisowość Maksa Berga uwidoczniła się przy ogłoszeniu konkursu na przebudowę Wrocławia. Berg z racji pełnionego stanowiska nie mógł brać w nim udziału, zasiadł więc w komisji sędziowskiej. Nie porzucił jednak swojej koncepcji konkursowej i przedstawił ją na wystawie pokonkursowej. Fakt, że nie podpisał protokołu z wynikami konkursu, pomimo bycia sędzią, świadczy o tym, że posiadał własną wizję rozwoju miasta i chciał skonfrontować ją z innymi pracami. Incydent został źle odebrany przez środowisko wrocławskich architektów. Nie był to jednak odosobniony przypadek takiego zachowania Berga. Niejednokrotnie potrafił opuścić narady.

d91b1ce15ce24ef5b628ad6795199d65

W 1911 r. rozpisano konkurs na projekt Terenów Wystawowych i rozbudowy części Ogrodu Zoologicznego. Nadesłano 43 koncepcje, żadna z nich nie odpowiedziała na wymagania władz. Odrzucenie propozycji tłumaczono brakiem spójności. Problemem okazało się połączenie terenu ZOO oraz Terenów Wystawowych. Max Berg będący wówczas radcą budowlanym zaproponował własne, choć kontrowersyjne rozwiązane. Aby przekonać komisję, do zaprezentowania swojego pomysłu użył najnowszych technik przekazu wizualnego, jakim były wówczas przeźrocza. Władze od razu zatwierdziły projekt, co dowodzi sprytu i zaradności architekta.

Niestety efekt wywołany przez prezentację ustępował wraz z zaawansowaniem budowy. Modernistyczna forma Hali wzbudzała kontrowersje: nieprzychylnie porównywano ją do odwróconego kosza na ziemniaki, szklanego tortu, gazowni bądź kapelusza. Z drugiej strony porównywano ją do babilońskich zigguratów i świątyni Hagia Sophia w Stambule. Społeczny dysonans wywoływał też koszt budowy opiewany na 1900 tys. marek. Jednak największe obawy wiązano z samą konstrukcją Hali. Doszło nawet do sytuacji, w której robotnicy, obawiając się o stabilność struktury budowli, bali się usunąć śruby rozprężające szalunek żeber Hali. Max Berg znów wykazał się ogromnym sprytem. Wyszedł przed Halę Stulecia, gdzie spotkał przypadkowego przechodnia, któremu zaoferował opłatę w zamian za odkręcenie pierwszej śruby luzującej szalunek.

Marzenia o drapaczach chmur

Berg w swoim manifeście „Przyszłe budownictwo Wrocławia jako wyraz przyszłej kultury” postulował przebudowę tras komunikacyjnych centrum miasta, układu komunikacji kolejowej oraz przebudowę instytucji publicznych. Rozwiązanie problemów mieszkaniowych widział w wieżowcach. Według jego założeń drapacze chmur zapewniały dobre oświetlenie jednocześnie niezasłaniając światła innym budynkom. Kładł również duży nacisk na to, aby planowane wieżowce łączyły się z innymi, istniejącymi już dominantami miejskiego krajobrazu.

000399

Do śmiałych projektów Berga należał m. in. wieżowiec nad Odrą przy Moście Grunwaldzkim, który stanąć miał w miejscu dzisiejszego Urzędu Wojewódzkiego. Był największym wieżowcem zaprojektowanym przez Berga, miał liczyć 96310 m2 powierzchni użytkowej. Posiadał 20 kondygnacji, a ponad ziemię miał wynosić go pięciokondygnacyjny cokół. Znając zamiłowanie Berga go konstrukcji żelbetowych, można założyć, że zamierzał zrealizować budynek opierając się na tej właśnie technologii. Jego elewację miała pokrywać cegła klinkierowa.

51113

Kolejny wieżowiec miały zostać zrealizowany na wrocławskim Rynku. Berg wyobrażał go sobie jako giganta mierzącego 93 metry, przewyższającego wieżę kościoła św. Elżbiety o 2 m. „Warstwowy” wieżowiec miał mieć trzy poziomy sięgające odpowiednio  9., 18. i 28. piętra.  Marzenia Berga o drapaczach chmur spotkały się z silną krytyką. Projekt wieżowca w Rynku zaniepokoił ministra nauki, sztuki i wykształcenia, do tego stopnia że skierował on do prezydenta Prowincji Śląskiej we Wrocławiu pismo, w którym prosił o zajęcie stanowiska wobec koncepcji Berga. W 1920 r. zebrała się komisja budowlana, w której zasiadali członkowie Deutsche Werkbund, Związku Architektów, Związku Artystów Śląska, dyrektorzy muzeów wrocławskich oraz konserwator Prowincji Śląskiej. Wszyscy zebrani wyrazili aprobatę dla pomysłu Berga. Pomimo jednogłośnej zgody, decyzja prezydenta pozostała negatywna.